Książki podobne do „Lekcji chemii”
Elizabeth Zott tłumaczy gotowanie językiem laboratorium i nie zamierza przepraszać za to, że jest mądra. Szukamy powieści z równie nietypowymi bohaterami, humorem i ciepłem.
„Lekcje chemii” wyglądają na lekką powieść obyczajową, ale pod zabawnymi scenami kryje się sporo złości na świat, który kobietom odbierał ambicje. To połączenie ironii, wzruszenia i bohaterki, która nie pasuje do otoczenia, sprawia, że trudno znaleźć prostego następcę. Wybraliśmy trzy książki, które dzielą z nią coś istotnego: dziwaczną, szczerą do bólu protagonistkę, zrzędliwego bohatera, którego zmieniają inni ludzie, i opowieść, w której nauka staje się językiem bliskości.
Po „Lekcjach chemii” często szukamy powieści, która poprawi humor, ale nie będzie błaha. Dobra kontynuacja powinna mieć bohatera, któremu się kibicuje, odrobinę absurdu i poważny temat schowany pod lekką formą. Właśnie według tych kryteriów dobraliśmy tytuły.
Chemiczka, która nie chce być przeciętna
Połowa lat pięćdziesiątych. Elizabeth Zott jest chemiczką w instytucie badawczym, w którym męski zespół traktuje ją protekcjonalnie. Wyjątkiem jest Calvin Evans, genialny i pamiętliwy samotnik, który zakochuje się w jej umyśle. Kilka lat później Elizabeth jest samotną matką i, trochę wbrew sobie, gwiazdą telewizyjnego programu kulinarnego „Kolacja o szóstej”. Przepisy podaje jak instrukcje laboratoryjne, a przy okazji namawia widzki, by przestały się godzić na status quo. Bonnie Garmus pisze z dużym poczuciem humoru i galerią wyrazistych postaci drugiego planu, ale nie unika trudnych tematów: przemocy, upokorzeń i ceny, jaką kobiety płaciły za niezależność. To debiut, który stał się międzynarodowym bestsellerem.
-
Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze
Bohaterka, która nie umie udawać
Eleanor Oliphant pracuje w księgowości, choć skończyła filologię klasyczną, je według stałego planu i mówi dokładnie to, co myśli. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy razem z kolegą z pracy pomaga starszemu mężczyźnie, który zasłabł na ulicy. Z tej przypadkowej sytuacji rodzi się pierwsza od dawna znajomość.
Z Elizabeth Zott łączy ją bezwzględna szczerość i to, że otoczenie uważa ją za dziwaczkę. Gail Honeyman pisze współcześnie i bardziej kameralnie, a pod humorem stopniowo odsłania bolesną przeszłość bohaterki. To dobry wybór dla czytelniczek, które w „Lekcjach chemii” najbardziej cieniły sposób, w jaki bohaterka patrzy na świat, i którym nie przeszkadza, że pod komizmem kryje się smutek.
-
Mężczyzna imieniem Ove
Zrzęda, którego zmieniają sąsiedzi
Ove ma żelazne zasady, mało cierpliwości i nie radzi sobie po śmierci żony. Jego plany psują nowi sąsiedzi, którzy nie potrafią zaparkować z przyczepą, oraz bezpański kot. Fredrik Backman buduje z tych drobnych zdarzeń opowieść o żałobie i o tym, jak trudno przyjąć pomoc.
Łączy obie powieści ton: komedia charakterów przeplata się tu ze wzruszeniem, a bohater nie pasuje do świata, który się zmienia. Różni je perspektywa, bo zamiast walki z uprzedzeniami jest walka z samotnością. Polecamy tym, którzy w „Lekcjach chemii” lubili postacie drugiego planu i wspólnotę, jaka tworzy się wokół trudnego bohatera.
-
Ukochane równanie profesora
Matematyka jako język czułości
Gosposia zaczyna pracę u starszego matematyka, którego pamięć obejmuje tylko ostatnie osiemdziesiąt minut. Każdego ranka przedstawia mu się od nowa, a z czasem przyprowadza do pracy syna. Między trojgiem ludzi rodzi się więź oparta na liczbach, baseballu i drobnych rytuałach.
To propozycja dla czytelników, których w „Lekcjach chemii” urzekło, jak nauka może opisywać uczucia. Yōko Ogawa pisze jednak ciszej, bez satyry i społecznego gniewu, a cała historia jest krótka i delikatna. Wybierz ją, gdy masz ochotę na spokojną, japońską prozę o nieoczywistej rodzinie i pięknie porządku.
Którą powieść wybrać po „Lekcjach chemii”?
Jeśli najbardziej polubiłaś bezkompromisową bohaterkę, która mówi to, co myśli, sięgnij po „Eleanor Oliphant”. Gdy szukasz podobnej mieszanki komedii i wzruszenia, ale z męskim, zrzędliwym bohaterem, wybierz „Mężczyznę imieniem Ove”. Dla spokojniejszej, poetyckiej lektury, w której nauka buduje więź między ludźmi, najlepsze będzie „Ukochane równanie profesora”. Każda z tych książek czyta się szybko i zostawia ciepłe wrażenie.
Wszystkie trzy książki zdobyły szerokie grono czytelników i dobrze sprawdzają się w klubach książki. Każda prowokuje rozmowę o samotności, dziwactwie i o tym, jak inni ludzie potrafią zmienić nasze życie, często wbrew naszej woli.
Przed kolejnym wyborem
Czy w propozycjach też chodzi o naukę?
Tylko w „Ukochanym równaniu profesora”, gdzie matematyka jest językiem relacji bohaterów. Pozostałe łączy z „Lekcjami chemii” typ bohatera i ton opowieści.
Która książka jest najzabawniejsza?
„Mężczyzna imieniem Ove” ma najwięcej komedii sytuacyjnej. „Eleanor Oliphant” bawi głównie sposobem, w jaki bohaterka opisuje świat.